Jak
stwierdziliśmy, horyzont hubblowski znajduje się w odległości odpowiadającej
maksymalnej prędkości c. Zapiszmy prawo Hubble’a w odniesieniu do tej
granicznej prędkości c:
V =
Hr ó r = v/H → R =
c/H
Gdy v =
c, otrzymujemy: R = c/H. Łatwo obliczyć tę odległość (R). Wynosi 15 miliardów
lat świetlnych, jeśli współczynnik H = 20 (liczba okrągła, wygodna w
oszacowaniach, a przy tym dość bliska przyjętej dziś za najbardziej
prawdopodobną). Sądzi się, że jest nieco większa, a potwierdzają to ostatnie
badania promieniowania reliktowego, o których więcej w innym artykule.
„Potwierdzają”, to istotne, że w ramach obowiązującego dziś modelu. Dodam, że w
kontekście przemyśleń, których namiastkę dają moje
wpisy, a w pogłębieniu treść wymienionej już książki, no i oczywiście dalsze wpisy,
taka, czy inna wartość stałej H nie posiada rangi przesądzającej sprawę, w
dodatku, w naszych rozważaniach „dokładna” wartość współczynnika H nie ma
znaczenia. Dostrzeżenie obiektów znajdujących się w odległości większej
niż nasza umowna: 15* mld lat świetlnych (nawet jeśli ktoś przyjmuje
możliwość ich istnienia), nie jest możliwe – nie dlatego, gdyż światło stamtąd
jeszcze nie dotarło, lecz dlatego, gdyż dalej nie ma żadnego materialnego
istnienia. [Chyba, że istniałaby możliwość dostrzeżenia Wszechświata sprzed
Wielkiego Wybuchu – dziś to wyłącznie fantazja dla filmowców.] W kontekście tym
naturalną rzeczą jest przyjęcie tezy, że Horyzont Wszechświata, to, co sięga
najdalej i jest granicą między bytem, a niebytem, jest quasi-sferą o promieniu
hubblowskim R. „quasi” z powodu specyficznej topologii, jaką Wszechświat z całą
pewnością sobą reprezentuje. Będzie jeszcze o tym mowa.
Obiekty znane
nam jako najbardziej odległe noszą nazwę kwazarów (quasi stellar objects).
Względne przesunięcie widma ku czerwieni (z) w odniesieniu do tych obiektów
przekracza nawet liczbę 4 (do niedawna rekordzistą był kwazar, dla którego z =
5,96, a dziś mowa już nawet o obiektach, dla których z przekracza liczbę 10). Łatwo obliczyć prędkość, z jaką kwazar
ten (z = 4) oddala się od nas. Wynosi ona w przybliżeniu 276.923km/s. Czy to
prędkość stała? Czy taką była też np. 2 miliardy lat temu? Jeśli kwazar ten przyśpiesza już np. 15 miliardów lat, to jaka była
prędkość na samym początku? O ile mniejsza? Ale przecież wtedy miał miejsce
Wielki Wybuch – wtedy prędkość była raczej dosyć duża... A jeśli porusza się
coraz wolniej, to jaka mogła być na początku (w porównaniu z innymi, bliższymi
obiektami)? A jak to pogodzić z zasadą kosmologiczną? Jeszcze będzie na ten
temat. Cierpliwości. Najlepiej przyjąć (roboczo), że prędkość
jest stała w czasie – ruch bezwładny. Czy jakieś dane obserwacyjne temu
przeczą?
Odległość, w jakiej znajduje się nasz kwazar, oczywiście obliczamy z prawa
Hubble’a: r = 13,85 mld lat świetlnych (dla wartości stałej H = 20). To dosyć daleko, mniej, niż półtora
miliarda lat świetlnych od horyzontu. Łatwo wykazać, że nawet w odniesieniu do
obiektu, którego z = 10 i więcej, nie otrzymamy prędkości równej lub większej
od c, a także nie otrzymamy odległości większej (lub równej) niż 15 miliardów
lat świetlnych nawet dla H = 20. Nietrudno
udowodnić, że r = R dopiero gdy z dąży do nieskończoności.
Oto wzór (relatywistyczny), służący do
obliczenia. Zachęcam.
Tutaj: λ – dł. Fali; β = v/c
*) We wszystkich obliczeniach bazujących na
prawie Hubble’a nie uwzględniam poprawek i uściśleń, jakie wnosi zastosowanie
ogólnej teorii względności. Oczywiście pomijam też (jako nieistniejące) efekty
związane z hipotetyczną ciemną energią. Dlatego przyjętą już dziś na amen
wielkość 13,7-8 mld. lat jako wiek Wszechświata – odrzucam z kretesem. Z następujących powodów. 1. Istotny dla mnie jest przede
wszystkim aspekt jakościowy, a także poglądowość i przejrzystość wywodów, nawet
jeśli cierpi na tym ścisłość wobec wymogów natury matematycznej i zgodność z
aktualnym pojmowaniem sprawy. Zresztą, zacząłem od zera i
nie opieram się (z prmedytacją) na tym, co wymyślili inni. 2. Do dziś nie pozbyto się do końca problemu
wieku gwiazd z gromad kulistych, do niedawna szacowanego na 15 mld. lat. 3. Publikowane tu rtykuły, to rezultat badań odosobnionych, czyli
prowadzonych wyłącznie przez jedną osobę, stanowiących arogancką próbę
stworzenia modelu Wszechświata, w miarę całościowego, z zasady nie bazującego
na OTW i nie uwzględniajacego błędnej, moim skromnym zdaniem, interpretacji
pociemnienia supernowych (ciemna energia). We wpisach opublikowanych dużo
wcześniej (dużo dłuższych), pod wymownym tytułem "Katastrofa
Horyzontalna", uzasadniam swą naganną postawę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz