piątek, 7 września 2018

11. Przesłanki na rzecz tezy o Wielkim Wybuchu i pełno pytań.

   Z odkrytej przez Hubble’a, a przez nas przewidzianej, proporcjonalności prędkości względnej i odległości wynika to, że gdybyśmy „cofnęli film”, stwierdzilibyśmy, że Wszechświat kurczy się, a wszystkie ciała niebieskie, wszystkie galaktyki, zbliżają się wzajemnie, by w końcu stać się w jednej chwili punktem, a właściwie kroplą, by konsekwentnie wykluczać osobliwość. Swoją drogą nawet kropelka wielkości kilometra byłaby czymś bardzo osobliwym w porównaniu z ogromem tego, co doświadczamy patrząc w niebo. To tak, jak Arystarch z Samos (310 – 230 p.n.e) do punktu przyrównywał Układ Słoneczny w porównaniu z odległością „gwiazd stałych”. Wszechświat ma więc swój początek: Wielki Wybuch. Fred Hoyle (szyderczo, gdyż był jednym z twórców teorii stanu stacjonarnego) nazwał to: „Big Bang”.  W skrócie często pisze się BB lub WW. Czy to absolutny początek? Sądzę i nie jestem w tym sądzie odosobniony, że to raczej wyróżniony momemt nieprzerwanej oscylacji.
   Czy faktycznie musimy się kiedyś spotkać? Czy „film” się kiedyś odwróci? Czy rozwój Wszechświata może mieć charakter cykliczny? Sugestia taka pojawiła się już w początkach naszych rozważań nad zasadą kosmologiczną,  m. in. we fragmencie: „Sama zmienność sugerowałaby przy tym bądź istnienie absolutnego początku (kiedyś w przeszłości) lub dążenie, od nieskończonego dawna ku ostatecznemu końcowi, sprowadzającemu się do punktu lub też... cykliczność zmian. Co lepsze?” Nie licząc się z tym zauważmy, że jeśli Wszechświat rozszerza się w nieskończoność, prędkość względna galaktyk może wzrastać (przyśpieszenie), być stała, a nawet maleć stopniowo, choć asymptotycznie do zera (zatrzyma się w nieskończoności). Czy zatem nie istnieje szansa odwrócenia kierunku, szansa na powrót Wszechświata do ,,punktu wyjścia”, na to, by jego rozwój miał charakter cykliczny? Tę właśnie opcję preferuje jakaś wewnętrzna potrzeba, nie tylko moja. Czy słusznie? Jak się to ma do postulatu o stałości prędkości względnych? A może, by to odwrócenie kierunku nastąpiło, prędkość powinna maleć odpowiednio szybko? Maleć???  A jeśli już maleje, to co z horyzontem? Gdzie horyzont, a gdzie galaktyki? Horyzont powinien być w tej sytuacji znacznie dalej, niż najdalsze kwazary. „Strefa ciszy”? To chyba niekoherentne. Na co wskazuje obserwacja? Na to, że te najdalsze dostrzegalne obiekty są dosyć blisko horyzontu, to znaczy, ich prędkość radialna jest dość bliska prędkości światła. Czy to odpowiedź na powyższe pytania? To raczej ich pogłębienie. To tylko część pytań, na które spróbujemy (przynajmniej na część z nich) odpowiedzieć, by... tym sprowokować następną lawinę pytań, a dzięki ich zawartości znów uchylić rąbka tej odwiecznej tajemnicy. Nauka rozwija się, gdy pytania górują nad odpowiedziami. A dziś? Chyba jest odwrotnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz