środa, 19 września 2018

2. Szacujemy masę Wszechświata

   Dawno temu, w latach siedemdziesiątych ub. wieku, prowadziłem zajęcia w Młodzieżowym Towarzystwie Naukowym przy Pałacu Młodzieży w Szczecinie. Na prośbę uczestników zająłem się masą Wszechświata. Zajęcia te dały mi asumpt do głębszych przemyśleń w tej kwestii.
     Nie jest trudno to zrobić w odniesieniu do obiektów obserwowalnych. Masa kuli ziemskiej równa jest 6·10^24kg, masa Słońca jest 333000 razy większa od masy Ziemi, czyli równa jest około 2·10^30kg. Masę przeciętnej galaktyki szacuje się na sto miliardów mas słonecznych, a liczbę łączną galaktyk szacuje się identycznie. Ostatecznie masę świecących obiektów Wszechświata oszacować można na 2·10^52kg. Oszacowanie przeprowadzić możemy też w inny sposób. Otóż obserwacyjne zliczenia galaktyk dają ich uśrednione zagęszczenie. Okazuje się, że średnio jedna galaktyka przypada na 1Mps sześcienny (megaparsek)*. Jeśli przyjmiemy, że najdalsze obiekty świecące znajdują się w odległości 15 miliardów lat świetlnych, przyjmując, że Wszechświat stanowi kulę o tym promieniu i jest jednorodny, otrzymujemy łączną jego masę, równą: 8,2·10^52kg. Wynik ten nieźle zgadza się z poprzednim oszacowaniem (ten sam rząd wielkości). Można nawet „wyjaśnić”, że jest większa, gdyż uwzględnia masę materii, która jeszcze nie świeci gwiazdami, materii zbyt na to młodej, materii zalegającej gdzieś w pobliżu horyzontu. „O naiwności! To przecież przypadek”.
    W naszym wstępnym oszacowaniu braliśmy pod uwagę jedynie obiekty świecące, manifestujące swą obecność emisją promieniowania, w szczególności światła. Należałoby wziąć też pod uwagę masę materii zalegającej w pobliżu horyzontu (jak wyżej wspomniałem kursywą), materii zbyt młodej, by mogła już świecić światłem gwiazd. Z badań wiarygodnych wynika, że materia świecąca pierwszych protogalaktyk pojawiła się około półtora miliarda lat** po Wielkim Wybuchu. Czas ten stanowi około 10% dzisiejszego wieku Wszechświata. Można przypuszczać więc, że masa jego niedostrzegalnej części stanowi dość istotny składnik masy łącznej (rzędu 10%). 
   Najprawdopodobniej istnieje też materia nie świecąca – w galaktykach i ich zbiorowiskach i być może także w rozległych obszarach międzygalaktycznych. Jej masa nawet przewyższa masę materii świecącej. Według dzisiejszych oszacowań nawet pięciokrotnie. O istnieniu tej ciemnej materii świadczyłyby dane obserwacyjne. Już w latach trzydziestych ub. wieku zauważono „nadmiernie” szybkie ruchy galaktyk w gromadach, jakie tworzą (gromada w Warkoczu Bereniki – Fritz Zwicky; gromada w Pannie – Sinclair Smith), a mimo to nie widać, aby gromady te rozpadały się. Widocznie masa łączna gromady jest znacznie większa. Zauważono też, że rotacja licznych galaktyk jest zbyt szybka, by spora liczba gwiazd tworzących je, mogła stanowić układ stabilny. Wniosek: rzeczywista masa galaktyk jest znacznie większa, większa dzięki masie ciemnej materii.

     Tu warto (i wypada) wspomnieć o próbie stworzenia alternatywy dla ciemnej materii. W latach osiemdziesiatych ub. wieku, Moti Milgrom, profesor Instytutu Weizmanna w Izraelu opracował teorię stanowiąca modyfikację drugiej zasady dynamiki Newtona, o nazwie MOND (Modified Newtonian Dynamics). Wnikliwe badania w latach następnych nie potwierdziły słuszności tej teorii.Można jednak zmodyfikować teorię newtonowską inaczej. Przekonacie sięo tym później.

  O istnieniu ciemnej materii, tym razem w przestrzeniach międzygalaktycznych, świadczyć by mogły, choć niekoniecznie, także intensywne ruchy własne galaktyk nie uzasadnione niczym innym, a przede wszystkim wynik analizy ilościowej efektu soczewkowania grawitacyjnego, zaobserwowany podczas badania odległych gromad galaktyk. [Na istnienie ciemnej materii wskazują badania ostatnich lat, przeprowadzone z pomocą teleskopu Hubble. Okazuje się, że galaktyki rozmieszczone są tak, iż tworzą jakby strukturę piany. Metodą soczewkowania grawitacyjnego przebadano obszary zajęte przez galaktyki. Właśnie w tych obszarach znaleziono ciemną materię.] Na możliwość istnienia ciemnej materii zwróciłem uwagę już wcześniej. Można oczekiwać, że ciemna materia w przestrzeniach międzygalaktycznych, a także w samych galaktykach, stanowi relikt wczesnego stadium Wybuchu, jeszcze zanim pojawiła się materia dzisiejsza wraz z oddziaływaniami elektrosłabymi i silnymi, które ją ukształtowały, zanim ekspansja zyskała cechy dzisiejsze.
   Tam, w materii tej, nie utworzyły się atomy, pozostały być może układy i cząstki nam nie znane, nie mogące świecić nawet jeśli skupiają się w twory zagęszczone, wypełniające i otaczające obiekty widoczne. Być może właśnie fraktale ciemnej materii skupiały wokół siebie materię, która dała początek najpierw gwiazdom (wodór, hel i lit), a potem, w większej skali, galaktykom. Być może właśnie ciemna materia przyczyniła się do fragmentacji materii (w pierwszym miliardzie lat po Wybuchu), co pociągnęło za sobą utworzenie się gromad galaktyk, a także dzielących je obszarów międzygalaktycznej „pustki”.  Aktualnie, choć uznaje się istnienie ciemnej materii za niewątpliwy fakt przyrodniczy, jej cechy strukturalne, nawet jej materialna istota, to zagadka na przyszłość... Wskazówkę co do charakteru i natury tej reliktowej materii dać może treść eseju poświęconego grawitacji dualnej. Warto też zajrzeć do eseju, w którym opisałem powstawanie galaktyk. Tam wyjaśniłem, jaką rolę odegrała ciemna materia w tworzeniu się galaktyk, a także to, dlaczego zawartość materialna wszystkich galaktyk jest zbliżona. Na fakt ten, jak dotąd, nawet nie zwracano uwagi. Tutaj jednak podążam w nieco innym kierunku, rozważając Wszechświat bardziej całościowo.
   Uwzględniając obecność ciemnej materii o masie pięciokrotnie większej, niż masa materii świecącej i bazując na naszym wstępnym oszacowaniu, możemy przyjąć, że masa Wszechświata wynosi 10^53kg. Wielkość ta w zasadzie akceptowalna jest przez znaczną część astronomów (nawet jeśli zajmowanie się masą Wszechświata, ich zdaniem, mija się z celem). Chodzi oczywiście o rząd wielkości, a nie o liczbę sprecyzowaną. Czy to masa całego Wszechświata, czy też jego części widocznej? Raczej to pierwsze, już zważywszy na to, jaka jest temperatura promieniowania reliktowego.


*) Megaparsek to milion parseków. 1 parsek równy jest 3,26 lat świetlnych
**) Zgodnie z przypuszczeniami sygnalizowanymi w literaturze przedmiotu, już po 200 milionach lat. Chodzi tu o gwiazdy powstałe z fluktuacji gęstości w bardzo ograniczonej skali, jeszcze zanim wyodrębniły się układy mające przekształcić się w galaktyki – obiekty, które możemy zobaczyć. Powinny to być gwiazdy o skrajnie niskiej zawartości metali (pierwiastków cięższych, niż lit). Zdecydowana ich większość, z tych, które do dziś przetrwały, to gwiazdy z całą pewnością zaawansowane pod względem ewolucyjnym. Zauważmy, że w tych odległych czasach koncentracja materii  była bardzo duża. Powstawało więc wiele gwiazd. Podana w tekście liczba 1,5 miliarda lat dotyczy obiektów pregalaktycznych, których dostrzeżenie jest możliwe za pomocą środków, jakimi dziś dysponujemy. Chodzi przede wszystkim o kwazary, widoczne dzięki bardzo intensywnym przemianom energetycznym, zachodzącym w nich.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz