W kontekście
powyższych wynurzeń, w szczególności wobec widomego, innego zaawansowania
ewolucyjnego odległych galaktyk (ich opóźnienia w stosunku do nas), narzuca się
pytanie: Czy można stosować szczególną teorię względności w odniesieniu do
obiektów mających znaczenie kosmologiczne? Odpowiem nie od razu. Otóż
rozważając, już na początku tej serii, problem horyzontu, zwróciłem uwagę na to, że zgodnie z aktualnym widzeniem
spraw, możliwe jest istnienie odległości większej, niż R, możliwa jest więc
prędkość większa, niż c (już choćby w skojarzeniu z prawem Hubble'a).
Ograniczenie c dotyczy właściwie informacji, uzgodnienia właściwości i zjawisk.
Niewykluczona jest więc prędkość większa, niż lokalnie mierzona prędkość
światła. [Wielu odrazu sądzi, że jeśli coś nie jest
wykluczone, to od razu jest prawdą, nawet objawioną.] Czy to nie przeczy
szczególnej teorii względności? Okazuje się, że nie... „Wiąże się to
bezpośrednio z istnieniem pola grawitacyjnego, zakrzywiającego czasoprzestrzeń.
Otóż w niej każdemu nieosobliwemu punktowi przyporządkować można styczną (do
zakrzywionej grawitacją) płaską czasoprzestrzeń Minkowskiego, w której
obowiązują w pełni prawa szczególnej teorii względności, w tym oczywiście
niezmienniczość prędkości światła. Gdy chodzi jednak o dwa oddalone
(wystarczająco) od siebie punkty, czasoprzestrzenie Minkowskiego związane z
nimi nie pokrywają się. Zakrzywienie przestrzeni łączącej bardzo odległe od
siebie obiekty jest już znaczące Sygnał biegnie przecież po krzywej
geodezyjnej, a nie po prostej. Ich prędkość względna może więc być większa od
c. Dla przypomnienia, prawa szczególnej teorii względności obowiązują w
odniesieniu do układów inercjalnych. Obecność pola grawitacyjnego jednak
narusza tę inercjalność. [Pamiętamy, że ruch w układzie nieinercjalnym
traktować można jako ruch w polu grawitacyjnym.] Zatem wszystko w porządku, a
stosowanie wzorów relatywistycznych gdy mowa o obiektach bardzo dalekich nie ma
żadnego uzasadnienia”. Tak, często uzasadnia się rzecz. W kontekście naszych rozważań, to czysta
ortodoksja. Czy jednak w
odniesieniu do Wszechświata jako całości przesłanka ta jest słuszna? Przecież
wspomniany kwazar widzimy, zatem światło od niego cały
czas do nas dociera (oczywiście nie z prędkością większą niż c). Czy
słuszna pomimo, że prawo Hubble’a jednak obowiązuje, a prędkość naszego kwazara
wyznaczona przez nas w oparciu o analizę widmową jest jak najbardziej
wiarygodna (nie tylko dla mnie)? A przecież wyznacza się ją ze wzoru
relatywistycznego, wynikającego bezpośrednio ze szczególnej teorii względności,
w tym przypadku zastosowanej bez wahania i bez zastanowienia, nawet w
odniesieniu do najbardziej odległych obiektów. Chodzi o wzór (*) przytoczony
powyżej. Czyż więc teorii tej (STW) nie można stosować wobec obiektów bardzo
dalekich pomimo,
że przecież łączy je wspólna historia, że kiedyś w przeszłości wszystkie
były razem i uczestniczyły wspólnie w Wielkim Wybuchu jako elementy tego samego
układu?
Przypomnijmy
sobie, że zgodnie z ustaleniem tej pracy w wielkiej skali Wszechświat jest płaski
w naturze swej przestrzeni. Płaski jest też zgodnie z obserwacją. W każdym
razie ewentualne odchylenia od płaskości mają charakter lokalny,
natomiast w odniesieniu do obiektów o charakterze kosmologicznym są one
absolutnie niezauważalne. To odwrotnie, niż się dziś przypuszcza (patrz
fragment powyżej, zapisany kursywą), wbrew skonstatowanej przecież płaskości,
która z tego właśnie powodu stanowi „problem”. Czy zatem stosowanie ogólnej teorii względności
przy opisie Wszechświata jako całości jest w pełni uzasadnione? Ze szczególną
raczej nie ma problemu (wobec tejże płaskości).
Płaskość
Wszechświata, jak już wiemy, uzasadnia zresztą już zasada kosmologiczna, która sugeruje, że wypadkowa siła kosmologiczna,
działająca na każdy obiekt, równa jest zeru (nawet jeśli ktoś uroczyście
stwierdzi, że stosowanie tu sił nie ma najmniejszego sensu, gdyż chodzi o
rozszerzającą się przestrzeń). Ale przecież
Wszechświat nie posiada cech lokalności, a zakrzywienie przestrzeni, jeśli już
o tym chcemy mówić, cechuje układy lokalne. W
ostatecznej konkluzji stwierdzić więc możemy, że dopuszczalne jest stosowanie wzorów
szczególnej teorii względności (STW) wobec bardzo odległych obiektów.
OK, mamy płaskość. To dlaczego horyzont ma kształt
kuli? Czy wyłącznie chodzi o symetrię i izotropię? O wiarę w estetykę? Ja też
nie znalazłem jeszcze kamienia filozoficznego. Trudno ode mnie wymagać
wszystkiego. Podejrzewam, że chodzi o specyficzną topologię Wszechświata, która
sprawia, nota bene, że jego rozwój przebiega cyklicznie.
Ad rem.
Wszechświat jest płaski i można stosować STW przy badaniu dynamiki ekspansji
Wszechświata. Choć nie ma pewności, że ta droga jest właściwa, pójdźmy nią, a
następnie skonfrontujmy otrzymane wyniki ze znaną nam obserwowalną
rzeczywistocią. Czy wyniki te są bardziej konsystentne z wynikami obserwacji
niż wyniki obliczeń na bazie modelowania tradycyjnego? Że tak, przekonamy się.
Pójdźmy inną
drogą wbrew wszystkiemu. Zanim jednak pójdziemy tą drogą (dzisiaj zarośniętą
chwastami, jeśli w ogóle została już wytyczona), warto uściślić to, co stanowi
bazę dla powszechnie uzgodnionego (nawet nie z prędkością światła), dzisiejszego
pojmowania spraw. To nie dróżka dla samotnika, to szeroka autostrada dla tysięcy
aut, na którą się wszyscy pchają pomimo korków (i tworzą nieprzebywalny zator).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz