Wyekwipowani
należycie w bazę pojęciową i niezbędne środki opisu, możemy w kulminacji
naszych dociekań zająć się tym, co ponoć przesądzone. Zacznijmy od
zapowiedzianego wcześniej obliczenia odległości określonej galaktyki, tej
mianowicie, w której wybuchła supernowa (chodzi o supernowe Ia), odległości w
momencie wybuchu. Interesują nas galaktyki odległe, na tyle, by wyraźny był
efekt mniejszej jasności supernowych (w porównaniu z jasnością oczekiwaną na
podstawie wielkości przesunięcia ku czerwieni ich macierzystych galaktyk). Dla
przypomnienia, to „osłabienie” spowodowało powołanie do życia (myślę, że dość
krótkiego), bytu nazwanego przez astrofizyka amerykańskiego Michaela Turnera w
1999 roku „ciemną energią”. Bug 2000... Znak czasu. Znak degradacji.
Załóżmy, że mamy
do czynienia z galaktyką odległą od nas o 7 mld lat świetlnych. Prędkość tej
galaktyki (według H0 = 20 zgodnie z decyzją podjętą na samym
początku naszych rozważań), zgodnie ze wzorem (*) w
poście 4, wynosi: 140.000 km/s. Jej odległość od nas w chwili wybuchu
supernowej (nie dzisiaj), obliczymy ze wzoru:
Wykorzystując wzór [J] otrzymujemy w
wyniku: r = 6,181·109 lat świetlnych. [Pod warunkiem, że prędkość v
nie ulega zmianie. Jeśli się zmienia, to wyłącznie w związku ze zmianą
inwariantu c, o której niewiele dziś wiemy; zmianą chyba w naszej epoce
znikomą. Ale to nie ma wpływu, gdyż chodzi o prędkość właściwą v/c.] To
odległość oczywiście mniejsza, niż dziś. Z powodu różnicy odległości jasność
supernowej powinna być więc mniejsza. O ile? To łatwo wyliczyć. Jak wiadomo,
obserwowana jasność punktowego źródła światła słabnie z kwadratem odległości od
niego (zależność odwrotnie proporcjonalna). Zatem stosunek jasności
obserwowanej dziś do jasności oczekiwanej na podstawie redshiftu (η) wyraża się kwadratem odwrotnego stosunku odległości. Wielkość osłabienia
jest różnicą: 1 – η. Jedynka oznacza brak
osłabienia (dla supernowej np. w naszej Galaktyce). Otrzymujemy zatem:
A liczbowo w odniesieniu do naszej galaktyki:
h = 0,716
i 1 – h = 28,4%
Sądzę, że uzyskaliśmy bardzo dobrą
zgodność wyniku naszych obliczeń z obserwacją. Oznaczałoby to, że wyjaśnienie
fenomenu podane przeze mnie ma duże szanse być słusznym. Jeśli tak, to słusznym
było też stosowanie powyższych wzorów, słuszna cała koncepcja, tak przecież
odmienna od tej, dziś przyjętej za obowiązującą. Co najważniejsze, koncepcja
zaproponowana tutaj zdaje się potwierdzać, gdyż stwierdzone osłabienie
supernowych wynosi około 25%, przy czym chodzi o galaktyki odległe od nas o 4 –
8 mld. lat świetlnych. [Mierzona wielkość osłabienia w funkcji odległości jest
niepewna, w związku z niepewnością dotyczącą pomiaru odległosci.] Istnieje więc
zgodność tych danych z wynikiem powyższego obliczenia. Że to nie przypadek,
przekonamy się za chwilę. Jeśli już tak, to „ciemna energia” niech wzbogaci
historię twórczych pomyłek. Podkreślam, „jeśli już tak”.
By postawić
kropkę nad i, podejdźmy do sprawy ogólnie. Rozwiążmy zadanie na ogólnych
symbolach (jak to się mawia w szkole). Stosując wzory: [J] i (**), mamy [M]:
Sprawdźcie. Wynik bardzo elegancki, zgodny
zresztą z intuicyjnymi oczekiwaniami. Im dalsza jest galaktyka, tym większe
powinno być osłabienie (w stosunku do standardowego dla danej odległości).
Zauważmy, że w odniesieniu do galaktyk bardzo bliskich, osłabienie jest bardzo,
wprost niemierzalnie małe. Wykrywalne jest tylko w odniesieniu do galaktyk
bardziej odległych. W kwazarach jednak osłabienie byłoby już spore. To
dodatkowe utrudnienie. Trudno oczekiwać, że dostrzeżemy tam wybuch supernowej,
w dodatku supernowej Ia, bo białych karłów tam raczej nie ma – są obiektami
zbyt młodymi. Kwazary są też zbyt odległe, by dostrzec takie szczegóły, a w
dodatku przedstawiają sobą obiekty (dla nas) punktowe o jednolitej, bardzo
dużej luminancji.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz