poniedziałek, 29 października 2018

16. A może składnik termodynamiczny?


   Podczas kolejnego czytania znów zastanowiłem się nad znikomością gęstości pochodzącej od materii substancjalnej (wliczając w to ciemną materię). Przyjęte jest, że wkład ten wynosi ok. 30%. A reszta? To nie jakaś ciemna energia, jak zauważyliśmy tuż powyżej. Więc co? Przypomnijmy sobie, że znaczna część urelowskiej energii kinetycznej, na samym początku Wielkiego Wybuchu, zdyssypowała w przemianie fazowej. Ta zdyssypowana energia – termodynamiczna stanowi dość istotny, może nawet stały w czasie (tę rzecz warto przemyśleć) składnik łącznej masy-energii Wszechświata*. Aż narzuca się przypuszczenie, że właśnie uwzględniając go otrzymamy wartość masy CMU, dającą średnią gęstość Wszechświata równą gęstości krytycznej, oczywiście bez jakiejś ciemnej energii. W związku z przypuszczalną stałością tego składnika, można wysunąć przypuszczenie, że brakujące 70%, to właśnie energia wewnętrzna (termodynamiczna) Wszechświata, ta, otrzymana podczas przemiany fazowej z dyssypacji nadmiaru energii kinetycznej urelowskiej ekspansji. EUREKA?** Nie, to narazie skromne przypuszczenie. A ruchy uporządkowane: ruchy (względne) ciał, planet, gwiazd, galaktyk? Chyba nie ma potrzeby specjalnie oddzielać ich od tych chaotycznych, cieplnych, gdyż mają charakter niemniej lokalny. Gdyby można było patrzeć na Wszechświat z zewnątrz, rozróżnienie ruchów cieplnych (energia wewnętrzna) i uporządkowanych, nie byłoby łatwe, może nawet nie byłoby możliwe. Z takiego punktu obserwacji byłaby to wyłącznie sprawa skali rozmiarowej.
   I jeszcze jedno. W skład tych 70% powinna wejść także łączna energia promieniowania elektromagnetycznego i zawarta we wszystkich oddziaływaniach niegrawitacyjnych – tak w każdym razie można przypuszczać.

   Tak przy okazji warto zauważyć, że te 70% stanowić może punkt zaczepienia dla badań nad samymi początkami, oczywiście po uwzględnieniu bazy, którą jest grawitacja dualna.

    „Czym właściwie jest ciemna energia?” Pytanie to padło natychmiast po wymyśleniu tej nazwy (1999 - bug2000). Od razu zwrócono więc uwagę na kwantowe fluktuacje próżni, związane z kreacją i anihilacją cząstek wirtualnych, będące źródłem energii próżni. Czy z niej bierze się ciemna energia, przyśpieszająca ekspansję Wszechświata? I tu pojawia się problem. Wprost zastanawiające jest to, że wielkość energii próżni nie odpowiada zupełnie oczekiwaniom związanym z ciemną energią, bazującym na „wnioskach” wyciągniętych z obserwacji supernowych. Okazuje się bowiem, że energia zawarta w jednym centymetrze sześciennym próżni jest 10120 razy większa od oczekiwanej. Tej rażącej rozbieżności nie da się już stonować. Może należy poszukać jakiegoś czynnika odwracającego, czegoś prawie całkowicie neutralizującego energię próżni? A może poddać w wątpliwość jej istnienie? Istnienie czego? Energii próżni, ciemnej energii? Obydwu? Co wymyślić na jej (ich) miejsce? Chyba można otworzyć sklep z brzytwami. Zyskami chętnie podzielę się z panem Ockhamem.


*) W innym miejscu, w jednym z dalszych artykułów, zwróciłem uwagę na możliwość, w miarę ewolucji Wszechświata, stopniowej zamiany części energii termodynamicznej na energię ruchu uporządkowanego. Być może istnieje powiązanie tego ze stopniowym maleniem prędkości ekspansji, a więc też prędkości światła. Ale to już hipotea nie poparta przez obserwację.

**) Może także energia zawarta w promieniowaniu elektromagnetycznym. Tu jednak niepewność wzbudza fakt istnienia neutrin, wraz z ich, jak zobaczymy, ujemną masą. W każdym razie i ta kwestia jest daleka od rozwiązania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz