Powyżej wyznaczyliśmy gęstość Wszechświata bazując na zapostulowanej
wcześniej równości promieni Wszechświata: hubblowskiego i grawitacyjnego.
Dodatkowo przyjąłem za bazę płaskość geometrii wszechświata, argumentując to
przesłankami racjonalnymi jak najbardziej do przyjęcia. Na płaskość
wskazywałaby też obserwacja [nawet jeśli to (ideowo) niektórych zaskakuje]. Co
do płaskości panuje więc consensus omnium pomimo, że moim skromnym zdaniem
płaskość jest immanentną cechą Wszechświata, a nie w „przybliżeniu”.
Poniżej obliczymy gęstość
krytyczną stosując dwa różne podejścia.
Obliczamy gęstość krytyczną uproszczoną metodą Weinberga.
„Płaskość”, zgodnie z dzisiejszym widzeniem spraw, oznacza, że Wszechświat
rozwija się zgodnie z modelem krytycznym, jednym z trzech przewidywanych przez
równanie Friedmanna. Ma więc gęstość krytyczną. [Prawie, tylko nie wiadomo, w
którą stronę. Pomijam tu inflację, która problem ten „zlikwidowała” wygładzając
wszystko zgodnie z zamówieniem, choć nie w sposób absolutny.]
Obliczmy ją najpierw metodą zastosowaną przez Stevena Weinberga w jego słynnej
książce pt. „Pierwsze trzy minuty” (Iskry 1980), opis z myślą o
nieprofesjonalistach.
Wybieramy w sposób losowy jakąś
galaktykę. Jej masa równa jest m, a prędkość radialna względem nas (w
sensie kosmologicznym) równa jest v. Jej odległość od nas równa jest r.
My stanowimy początek układu współrzędnych i oczywiście centrum Wszechświata.
Każdy obserwator powie to samo niezależnie od tego w jakiej galaktyce mieszka,
zgodnie z zasadą kosmologiczną. Wybrana przez nas galaktyka znajduje się na
powierzchni fikcyjnej kuli o promieniu r, obejmującej określoną liczbę
galaktyk, wśród nich naszą (wraz z materią międzygalaktyczną), której masa
wynosi M*. Oprzemy się na
newtonowskim prawie powszechnego ciążenia. Wiadomo, że pozostała część
Wszechświata, ponad wybraną przez nas galaktyką, nie ma wpływu grawitacyjnego
na wynik naszych rozważań. Tak samo, jak warstwa o dowolnej grubości zalegająca
powyżej osoby mierzącej swój ciężar, a znajdującej się na określonej głębokości
pod powierzchnią ziemi. Tam o jego ciężarze decyduje wyłącznie masa tej części
Kuli Ziemskiej, która znajduje się poniżej. W samym centrum ciężar każdego
ciała równy jest zeru. Wykazać to można rachunkiem. Bardziej ogólny opis tej
prawidłowości wyraża prawo Gaussa, słuszne także w odniesieniu do pola
elektrostatycznego. Energia potencjalna galaktyki (dla ścisłości, energia
jej oddziaływania z resztą znajdującą się poniżej) równa jest:
Jej prędkość radialna, zgodnie z prawem
Hubble’a: v = Hr, więc jej energia kinetyczna:
Zatem łączna energia:
Po podstawieniu w miejsce masy:
Co wolno zrobić, gdyż wychodzimy z
założenia, że przestrzeń jest płaska, otrzymujemy:
(Pamiętamy, że gęstość lokalna, choć o
znaczeniu kosmologicznym, w myśl zasady kosmologicznej, wszędzie jest
jednakowa.)
Wybrana przez nas galaktyka może
znajdować się na samym horyzoncie, bo przecież
nie ograniczaliśmy odległości w jakiej się ona znajduje. Wówczas masa
łączna znajdująca się „pod” nią: M* → M jest masą całego Wszechświata. Wzory powyższe oczywiście pozostają w
mocy. Przedysktujmy wzór (4). Od razu widać, że istnieją tu trzy możliwości.
Gdy E > 0, co oznacza, że wartość liczbowa energii potencjalnej mniejsza
jest niż wartość energii kinetycznej, grawitacja jest zbyt słaba by zahamować
ekspansję – model otwarty. Gdy E < 0, sytuacja odwrotna, grawitacja jest
wystarczająco silna by zatrzymać ekspansję i spowodować w następstwie tego
zapadanie się Wszechświata. Oczywiście mowa tu o modelu zamkniętym. Jeśli E =
0, Wszechświat rozwija się według modelu krytycznego. Ten właśnie przypadek
interesuje nas. Ze wzoru (4) otrzymujemy:
Tutaj: ρc - gęstość
krytyczna Wszechświata. Jak widać otrzymaliśmy, zupełnie inną drogą, wzór (3).
Otrzymaliśmy wzór na gęstość krytyczną identyczny ze wzorem na gęstość
Wszechświta, bazującym na postulacie o równości promieni grawitacyjnego i
hubblowskiego. Chyba jest w tym coś, nawet jeśli to zaskakuje. Tutaj jednak
chodzi o gęstość krytyczną, a to jedna z trzech możliwości, właśnie ta
nieprawdopodobna, boć to granica punktowa (patrz rozdział poprzedni). Mimo
wszystko w związku z dość wyraźnymi przesłankami wskazującymi na płaskość
przestrzeni Wszechświata, uwaga badaczy koncentruje się właśnie na tej opcji.
Problem polega jednak na tym, że obserwacyjnie stwierdzona masa (a właściwie
parametr gęstości pochodzący od masy materii widocznej, a nawet ciemnej), jest zbyt mała, by zapewnić krytyczność.
W związku z tym rzeczą zrozumiałą jest poszukiwanie dodatkowej masy (dla
uzyskania gęstości krytycznej). A może poszukiwanie tej dodatkowej masy jest
rzeczą zbędną? Czy to pewne, że parametr gęstości jest wskaźnikiem prawidłowym
lub że prawidłowy jest jego pomiar? Pytanie to jest uzasadnione nie tylko dla tych,
którzy podzielają mój pogląd, że OTW (powiedzmy, że w wersji friedmannowskiej)
nie jest właściwym narzędziem dla ustaleń kosmologicznych. A jeśli nie
stosujemy OTW i nie interesuje nas gęstość krytyczna, to poszukiwanie parametru
gęstości wprost mija się z celem. Herezja goni herezję.
Samo obserwacyjne wyznaczenie gęstości średniej nie jest rzeczą łatwą. Nie
całą materię widać, nie zawsze możliwe jest wyznaczenie masy. Przykład takich
usiłowań stanowi pomiar zawartości deuteru, który powstał w początkach
nukleosyntezy, we wczesnej fazie BB,
najprawdopodobniej tylko wtedy. Wyniki jednak dalekie są od oczekiwań.
W koncepcji proponowanej w tej pracy problem wielkości parametru gęstości
nie istnieje, a „doszlusowanie” masy równoważnej ciemnej energii (ponoć aż 70%
masy Wszechświata) jest chyba sporym nieporozumieniem, jest wprost fikcją,
mnożeniem bytów ponad potrzebę. Być może szwankuje dzisiejsza koncepcja pomiaru
Ω (niezależnie od tego, także traktowanie tego parametru za wiążący i
obowiązujący). Ale przecież ten brak masy trzeba było czymś zapełnić. Stąd
bezkrytyczny entuzjazm po pojawieniu się pomysłu z ciemną energią. Wszyscy, jak
jeden mąż, stadnie ruszyli tym śladem. Posypały się doktoraty i profesury.
Nawet pana Nobla to zwiodło. [Zaraz, zaraz,
odpychanie (ciemna energia) wskazuje na masę ujemną, należałoby więc odjąć (a
nie dodać) te 70%. Otrzymalibyśmy nie 100%, a - 40%... A tu, jak na złość,
przestrzeń jest płaska.]
Moje światoburcze podejście zbieżne jest z wyrażoną już wcześniej opinią,
że Wszechświat dostępny obserwacji jest zupełnością. Tylko to bowiem mogło stanowić bazę dla zaakceptowania równości promieni grawitacyjnego i hubblowskiego. Oczywiście nie jest
to zgodne z obowiązującymi dziś przepisami i poglądami (by nie powiedzieć:
przesądami). By udobruchać co bardziej gniewnych czytelników (fundamentalizm
jest (także) dziś w modzie) przyznaję, że na
razie opinia ta nie jest ostatecznym wyrokiem skazującym na banicję dzisiejsze
widzenie spraw. Jeśli już na banicję, to (jak widać w każdym przypadku) zesłać
należałoby piszącego te słowa pomimo, że bazuje on na przesłankach dość
racjonalnych, nie mniej zresztą, niż te, które są przyczyną negatywnych emocji. Wracając do przerwanej myśli dodajmy, że jeśli mimo wszystko istnieje coś
poza horyzontem (tak sądzi większość zainteresowanych), to rozważanie tego
czegoś miałoby wyłącznie charakter spekulacji, niewiele wnoszącej do wizji
ostatecznej przez jej niesprawdzalność.
Oto wartość liczbowa gęstości
krytycznej, odpowiadająca przyjętej przez nas wartości współczynnika H = 20:
Jest to
oczywiście wartość dzisiejsza. Porównajmy tę wartość z gęstością wyznaczoną na
podstawie oszacowanej przez nas w poprzednim artykule, masy Wszechświata i odpowiadającemu
jej promieniowi Schwarzschilda (tu wyrażonego w latach świetlnych). Oto
obliczenie tej gęstości:
Wyniki powyższych obliczeń są bardzo
zbliżone do siebie. Świadczy to chyba na korzyść przedstawionej tu
koncepcji. [Kto czytał uważnie całość
wie, że nie miało tu miejsca żadne „chitre dopasowanie”. Nie musiałem tego
robić. A gdyby nawet, to i tak mamy zbieżność wyjątkową wziąwszy pod uwagę same
liczby, którymi dysponowaliśmy – bardzo wielkie. Prawdopodobieństwo
koincydencji jest właściwie zerowe.
Nota bene, samo „chitre dopasowanie” stosuje się dziś powszechnie. Weźmy choćby
hipotezę inflacji. Tu „chitrość” jest wprost rekordowa.]








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz